Niespodzianka. Kto by jej nie lubił?
Niespodziewane niespodzianki jak najbardziej, ale jakby sie nad tym głębiej zastanowić to niespodzianka spodziewana nie jest moją ulubioną. Taka, która wiem, że mnie czeka i na którą czekam ja. I przez ten czas oczekiwania, dłużący się niemiłosiernie, moja wyobraźnia pracuje a niespodzianka robi się coraz bardziej idealna, coraz ciekawsza.
A potem przychodzi już ten moment...
It’s about surprises that I know they will come, and wait for them. I ‘am waiting & wondering what would it be and my imagination works and works... And when the time finally comes and it doesn’t match my vision I feel a bit hmm... strange (?) and disappointed.
But those real, unexpected surprises are something else and I like them very much ;)
(sorry for my poor english ;))
I moja niespodziankowa karta, tydzień 19 Art Journal Challenge.

Muszę się w końcu zabrać za zaległe tematy.
P.S. Jak widzicie przemówiłam też dawno nieużywanym jezykiem, co brzmi ciut drewniano
ale może to mnie zmusi do odkurzenia niektórych półek w mózgu.
Co za wstyd!