Wednesday, February 23, 2011

Friday, February 18, 2011

gdzie jesteś? IF:layer



Całkiem przypadkiem wpasowałam się tematem w dzisiejszą 'warstwę' z Illustration Friday. A pierwotnie miało być o szukaniu. Miłego weekendu! 

Monday, February 07, 2011

IF:reverse



Dawno niczego nie wrzucałam na stronę Illustration Friday. Wersja chyba jeszcze nie ostateczna.

Tuesday, January 25, 2011

ATC. komu? komu?


Bardzo dawno nie robiłam ATC, a to taka wdzięczna i szybka forma. Ktoś chętny na wymianę? 
na razie mam tylko te cztery. Akwarela + cienkopis.


---------
Wszystkie 4 zaklepane 
---------

Sunday, January 23, 2011

recykling. skarpeta i kaktus.

W ramach projektu 12/12 zmajstrowałam skarpetową durnostojkę - kaktusa. Trochę pojechałam z interpretacją wyzwania, ale uznałam, że kolejny stwór/przytulanka nie jest nam potrzebna. Może będzie mi zaliczony jako, że element kluczowy - skarpeta - się tu znalazł.
Kaktus powstał z jednej skarpety, skrawka tkaniny i koralików. Wypełniony jest ocieplaczem i wetknięty w małą puszkę po kukurydzy.


 

Narysowałam też kaktusowego tutka gdyby ktoś miał chęć na zasadzenie własnej skarpety.



Ciekawe czy ktoś pamięta w jakiej bajce był kaktus skamieniaktus? ;)

Friday, January 21, 2011

fochna na ziarnku

Bardzo szybka Fochna, popełniona w międzyczasie, z tła wyrwana biedaczka ;)

Wednesday, January 05, 2011

z ilustracją i nowym projektem. bez postanowień


 No i mamy 2011.
Postanowień nie będzie, bo kiepsko mi to wychodzi, będzie za to groch z kapustą - o kilku rzeczach na raz.

***
W ostatnich dniach pochłania mnie rysowanie, czyli to co lubię najbardziej, ale też to co w tej chwili przynosi mi sporo stresu, bo nie wychodzi tak jak bym chciała, jak to widzę i sobie wyobrażam. A bywa, że i to wyobrażenie jest na tylko ulotne, że nie daję rady go złapać w czystej formie. Jak sny, których nie potrafimy zapamiętać tak jak byśmy chcieli, ze wszystkimi detalami i towarzyszącymi emocjami. Mam  też pewne rozterki powiedzmy stylistyczne i techniczne ;) i tak się trochę miotam i denerwuję, rzucam wszystko i wracam. Robię w tej chwili ilustracje do książki dla dzieci (o rety!) i cieszę się i boję zarazem. Mam nadzieje, że za niedługo będę się mogła pochwalić (oby nie powstydzić) efektem końcowym. Dziś jedna ilustracja. 



***
Jak to ze mną bywa, akurat teraz -kiedy jest dużo pracy - mam tysiąc innych świetnych pomysłów i aż mnie skręca, że nie mogę ich zrealizować. Zapisuję je sobie w kajeciku i zobaczymy czy starczy mi zapału jak znajdzie się trochę więcej wolnego czasu. Już to widzę ;) Czy ktoś tak ma?
***

Mam też w planie nowy, długofalowy projekt. Przestępuję z nogi na nogę nie mogąc się doczekać kiedy zacznę go realizować. Inspirowany jest projektami Ali Edwards. Jest to projekt rodzinny - mam nadzieje, że każdy dołoży coś od siebie - ma być naszym 'dziennikiem' na ten rok. W środku będą nasze zdjęcia, zapiski mniej lub bardziej ważne, pamiątki, rysunki i co tam tylko będziemy chcieli. Nie narzucam sobie częstotliwości dodawania nowych rzeczy - na pewno nie będziemy zapisywać każdego dnia, ale liczę, że raz w tygodniu to będzie nasze minimum. Grubaśny czarny segregator już czeka, przerobię mu tylko okładkę, mam już kilka gotowych zdjęć, zapisków.




 A w środku będzie różnorodnie. Bardzo mi się spodobało wykorzystywanie przez Ali obwolut do segregatora z wydzielonymi kieszonkami. Do tej pory kupowałam takie koszulki do przechowywania kart ATC*, pasują idealnie. Teraz posłużą do chowania zdjęć i zapisków, malutkich scrapów. Format A4 ma 9 przegródek w układzie pionowym.


Poza tym w moim segregatorze czekają już zwykłe koszulki A4 (dla mnie lepsze są przeźroczyste od matowej wersji groszkowej - przez te drugie gorzej widać zawartość). W planie mam jeszcze dokupienie obwolut na wizytówki - format a4 mieści ich 10 - będą dobre na mini zdjęcia. Są też fajne koszulki na zdjęcia w większych formatach - po dwa na stronę. Będzie też miejsce dla mniejszych LO'sów.

* to mi przypomniało jak dawno nie zrobiłam żadnego ATC. Niech no tylko skończę to rysowanie! ;)
A może by tak przerzucić się z zeszytowego formatu art żurnala na mały ATC'owy? Będę go robić w formie luźnych karteczek a przechowywać w puszce.

***
Chciałabym dokończyć kilka rzeczy rozpoczętych w zeszłym roku, między innymi szydełkową narzutę ze zdjęcia poniżej. Zaczęłam ją robić w wakacje. Kto by pomyślał, że będę miała cierpliwość do szydełkowania. Byłam pewna, że to nie dla mnie, że trudne, że liczyć trzeba - zero relaksu ;)
Wzór (granny stripe) jest z bloga  Lucy - Attic24 .
A na blogu masa wzorów, świetnie wytłumaczonych i opisanych - polecam go dla początkujących (choć nie tylko) - dopiero u niej skumałam o co chodzi z tym szydełkiem ;)



Mam też kilkadziesiąt kolorowych babcinych kwadratów z cienkiej włóczki bawełnianej, ale nie daje głowy czy je kiedykolwiek skończę, za długo to trwa, być może będą z nich poduszki, bo na narzutę nie starczy mi cierpliwości.  Któregoś dnia dorzucę tu ich zdjęcie.

Takich rzeczy zaczętych lub tych, których chciałabym spróbować jest dużo, dużo więcej.



Widzę, że z okazji 2011 popełniłam najdłuższego posta w życiu. No! 

***

Wednesday, December 22, 2010

świątecznie


Życzę Wam żeby czas się na chwilę zatrzymał, żeby tak nie pędził i dał się nacieszyć w te święta spokojem










Monday, December 20, 2010

to już ostatni raz...


...(przed świętami) kiedy pokazuje liście. Obiecuję. Nie mogę się powstrzymać choć mamy już w domu bardzo dużo igieł. Ubranych i pachnących igieł.  
Tym razem deska w całkiem żywych kolorach, wbrew temu co za oknem.



Deski z drzewami oraz dziecięce obrazki mojego autorstwa dostępne są w sklepie Secret Life (of things) co mnie ogromnie  i nieustająco cieszy, bo Secret Life jest miejscem wyjątkowym, pełnym pięknych przedmiotów w klimacie jaki lubię najbardziej. 



Następnym razem będzie bardziej świątecznie, tak sądzę ;)

Wednesday, December 15, 2010

*




To nic, że nastał czas choinek, u mnie jeszcze spadają liście ;)

Friday, December 10, 2010

ucieczka.kolaż.sklejka


Czasem chciałoby się uciec jak najdalej
ale nie zawsze się da. Albo raczej - prawie nigdy się nie udaje. 


Drzewa na deskach już kiedyś pokazywałam, było to ze sto lat temu ;) tamte były na cienki płytach meblowych, które przy większych formatach wyginały się jak chciały i nie umiałam nad tym zapanować.
W końcu udało mi się znaleźć odpowiednią do tego sklejkę, świetnie się na niej maże i klei. I wierci!!
Można uciec na małą chwilkę.
 Tu jeszcze nie widać, ale kolaż będzie zaczepiony na drucie przewleczonym przez wywiercone na górze otwory.




I w końcu zaczyna się weekend. 
Miłego dla wszystkich.
Niech obfituje w małe ucieczki ;)

Wednesday, December 01, 2010

czary mary


różdżki do czarowania i spełniania życzeń



Dzieciom czarowanie nie sprawia większych kłopotów.
Dorośli mogą spróbować, niektórym się udaje. Inni mogą poudawać ;)

 ***





Thursday, November 18, 2010

czy mnie jeszcze pamiętasz?



Minął ponad rok odkąd ostatni raz tu pisałam. Bardzo szybko minął, choć były momenty straszliwej dłużyzny i nie dało się wyjść z kina. Wracam do blogowania bom stęskniona jednak. Widzę jakieś nowe opcje bloggera i nie wiem o co chodzi, muszę się od nowa wgryźć. Na razie się trochę miotam. Mogłam zostawić stary jesienny baner, byłby na czasie ;) ale zmieniłam na nowy i widzę, że coś mi od spodu delikatnie prześwituje.
I tekst posta za bardzo wjeżdża w lewe menu! 
Po woli będę nadrabiać zaległości. Przeróżne.

******************************************
 Przy okazji zapraszam do obejrzenia jeszcze ciepłego pierwszego numeru magazynu dla rodziców(i)dzieci, do którego narysowałam obrazek na okładkę.
(jeśli mi się udało to klik w obrazek powinien przekierować Was bezpośrednio na strony magazynu)


sukienki spodenki

(chyba się udało, mnie przekierowuje ;))

Monday, September 21, 2009

na okrągło wycinam...

zakładki




Zakładki są laminowane, wycięte w różnych rozmiarach: od 5 do 7.5 cm średnicy.

Thursday, September 17, 2009

Fochna na morzu / IF: welcome

Prawdziwa Fochna na morzu nie foszy!


Nowa Fochna wpłynęła na kolorowe, aż za bardzo jak na mnie, wody. Powstała pewnego nerwowego wieczora jako wyładowanie mej złości i sfoszenia. Co jak się okazuje dobrze na mnie działa.
Dzięki moja, a raczej mój ;) muzo o włochatych nogach :P

Fochna powróci w nowych odsłonach za kilka dni, czeka na kolor...i focha.




Friday, August 21, 2009

na biegunach




największym problemem okazuje się kolor pasków na koszulce ;)
(wymykam się za miasto na kilka dni, nie mam dostępu do @)

Monday, August 17, 2009

re

Paskudna ze mnie blogowiczka... co tu dużo gadać ;)
Szykuję powolną reaktywację.
Dziękuję za wszystkie maile.


Tymczasem wrzuciłam zdjęcia wędrowników Bei i Ani z Poddasza na blogu noworocznej wymiany i jutro wysyłam je do Beaty.






Saturday, February 14, 2009

foliowe torebki i żelazko = recykling


Jakis czas temu natknęłam się na różne wytwory z recyklingowanych torebek foliowych, niektóre rzeczy wydały mi sie całkiem fajne i postanowiłam spróbować. Postanowiłam, ale mi sie zapomniało...aż do przedwczoraj. Napadło mnie nagle w czasie porządków i musiałam już natychmiast przystąpić do działania (nie sprzątnęłam do tej pory... niech żyją kiepskie gospodynie), niestety torebek miałam niewiele dlatego kolorystyka jest jaka jest. Ale pierwsze koty ;)
Zrobiłam niewielką torebkę/saszetkę/piórnik - jak kto woli, w którym będę nosić pisadła. W ten sposób oszczędzę moją torbę przed kolejnym wylanym cienkopisem i podobnymi niespodziankami. Recyklingowy twór jest odporny na pranie, można go do woli szorować i obficie polewać wodą.



Wykonanie jest proste. Torebki foliowe można, choć nie jest to konieczne, pozbawić spodów i uszu. Kilka warstw torebek, zarówno tych super cienkich, jak i grubszych, położyłam na papierze do pieczenia. Potem przykryłam całość jeszcze jedną warstwą papieru i prasowałam aż do połączenia torebek w jedną całość.
Papier do pieczenia można w ostateczności zastąpić zwykłym, jednak trzeba się liczyć z tym, że może się mocno przykleić do torebek - coś o tym wiem, spędziłam w wannie 5 minut z ostrą szczotą i płachtą sprasowanego z folią papieru ;) Na szczęście daje się je oddzielić więc jeśli ktoś niecierpliwy, jak autorka tego bloga, niech się nie waha.


Prawie jak kopertówka ;)


Eksperymentowałam z barwieniem akwarelą, wprasowywaniem wełny akrylowej, folią bąbelkową, naprasowanką (paluch wskazujący) - tu polecam cierpliwość i delikatność, lepiej poczekać do wystygnięcia motywu przed oderwaniem warstwy papieru nośnego. Ostatecznie wyszło mi trochę za sztywne, za dużo chciałam na raz. Kolejna będzie duża torba na zakupy, niestety wieki zanim zbiorę dostateczną ilość foliowych toreb w odpowiednich kolorach ;)


Thursday, February 12, 2009

żelazkowy szał

Popełniłam (w końcu!) nadruki na ciuszkach dla dzieci.
To początek realizacji pomysłu, który od dawna chodził mi po głowie, ja też chodziłam i chodziłam i szukałam odpowiednich ubranek - większość albo ma nadruk, albo jest super cienka, albo prążkowana. Znalazłam, wprasowałam i nieskromnie mówiąc bardzo mi się to podoba.
Na razie znane już motywy, ale robią się nowe.


Marzy mi się maszyna do nadruków na tkaninach, ech....








Bodki, zwane również bodziakami i koszulki dostępne są w P akamerze :)
---------------

Jutro pokaże jeszcze jedno żelazowe szaleństwo, w zupełnie innym stylu i bardzo na czasie bo kryzysowe!