Zaczeło sie od tego, że miałam szyć lalkę. Zaczełam od twarzy wymalowanej akwarelami (a jakże! po co ma być praktycznie) na grubym płótnie. A potem mi się zachciało twarzy kociej. Kocią twarz położyłam na kartce i stwierdziłam, że zamiast lalki będzie uszyty kot. To nic, że z niepraktyczną twarzą, którą straci przy pierwszym praniu...jak sobie coś wymyślę to muszę to zrobić od razu, wiec o czekaniu na farby do tkanin nie było mowy. I kot się uszył - jest krzywy bom niecierpliwa i do szycia się nie nadaje.
Kot zapoczątkował "serię" kocich rysunków ikonkowo - matrioszkowych.
Nie mam zamiaru ich szyć, jestem zbyt leniwa, pozostaną wyłącznie na papierze...choć moze nie tylko? Zobaczymy.


Kot zapoczątkował "serię" kocich rysunków ikonkowo - matrioszkowych.
Nie mam zamiaru ich szyć, jestem zbyt leniwa, pozostaną wyłącznie na papierze...choć moze nie tylko? Zobaczymy.




























