Friday, September 07, 2007

kok, który robi mju i dalsza część...

Zaczeło sie od tego, że miałam szyć lalkę. Zaczełam od twarzy wymalowanej akwarelami (a jakże! po co ma być praktycznie) na grubym płótnie. A potem mi się zachciało twarzy kociej. Kocią twarz położyłam na kartce i stwierdziłam, że zamiast lalki będzie uszyty kot. To nic, że z niepraktyczną twarzą, którą straci przy pierwszym praniu...jak sobie coś wymyślę to muszę to zrobić od razu, wiec o czekaniu na farby do tkanin nie było mowy. I kot się uszył - jest krzywy bom niecierpliwa i do szycia się nie nadaje.

Kot zapoczątkował "serię" kocich rysunków ikonkowo - matrioszkowych.
Nie mam zamiaru ich szyć, jestem zbyt leniwa, pozostaną wyłącznie na papierze...choć moze nie tylko? Zobaczymy.






8 comments:

  1. Uszyto-wymalowany kotek jest super!!
    Zabawna jest tez cala kocia Reszta.

    ReplyDelete
  2. cassia.wu2:38 pm

    Ale uroczy kotek. Projekty kolejnych też super. Bardzo fajny pomysł na maskoteczki- poduszeczki. Super!

    ReplyDelete
  3. hehe szkoda ze nie chce Ci się ich uszyć
    z rysunkowych moim faworytem jest kot posunięty wiekiem :)

    ReplyDelete
  4. Jaaaakiii kooot! I Kotowe obraaazki! Uaaa :D
    Boski - od razu widać, że nadaje się do przytulania, ściskania i cieszenia się z jego kotowatości :)

    ReplyDelete
  5. KOta tekstylniaka już chwaliłam, ale te obrazkowe są też bombowe!
    Moje favy: kot babciowy i kot agent-księdzowaty :D

    ReplyDelete
  6. Cudowny jest ten kot!

    ReplyDelete
  7. piękne są twoje prace, jestem nimi naprawdę oczarowana.... Życzę dobrej jesieni...

    ReplyDelete
  8. lamarta7:58 am

    Cudności!!!

    ReplyDelete